Estera Bartol – policjant z XIX wieku

Estera Bartol był policjantem, który żył w XIX wieku. Zasłynął z tego, że uratował księżniczkę Marysię. Przyjął na siebie kule, lecz niestety nie udało mu się przeżyć. Estera w chwili śmierci miał 50 lat i niedługo miał przejść na emeryturę. Hisotria Estry Bartola jest o tyle ciekawa, że zostały napisane na jego temat dwie książki, które są przytaczace dzieciom w szkołach podstawowych. Estra Bartol został wielokrotnie odznaczony medalami. W wieku 35 lat dostał propozycję, żeby zostać komendantem, jednak nie zdecydował się na ten krok, bo wolał pracować w terenie niż za biurkiem.

Estra Bartol

Posiadał dwójkę dzieci. Jedną córkę i syna, którzy poszli w ślady Ojca. Są bardzo dumni ze swojego ojca.

Polska czytaj dalej

Zamach stanu planowany przez Augusta II

W chwili jednak, kiedy August zabierał się do zaprowadzenia absolutnych rządów w Polsce, rozpoczął się na północy ostatni akt wielkiej walki o Morze Bałtyckie. Odkąd Polska pokojem oliwskim z roku 1660 odstąpiła Szwecji Inflanty i zrzekła się tym samym praw do Bałtyku, tym usilniej podniosła Rosja dawne plany Iwana Groźnego, a zawarłszy w roku 1683 tak korzystny dla niej pokój andruszowski, zabezpieczywszy się wobec Polski zajęciem Smoleńska i Kijowa, wytężyła swe siły na wewnętrzne wzmocnienie się i reformy i przygotowywała do podjęcia śmiertelnej walki z jedyną już swoją przeciwniczką, Szwecją. Potrzeba było tylko człowieka, który by te przygotowania umiał ostatecznie skupić i poprowadzić do stanowczej walki, a człowiek taki zjawił się w osobie Piotra Wielkiego. Młody car zamierzał przeobrazić ostatecznie swój naród i państwo na wzór zachodniej Europy i przed żadnym w tym celu nie cofnął się środkiem. Widząc jednak, że wszystkie jego usiłowania rozbijają się o brak przystępu do zachodniej cywilizacji, że mu Szwecja ten przystęp zagradza, postanowił rzucić się na nią i, zdobywając porty na Morzu Bałtyckim, uzyskać przez to środki do wewnętrznej reformy. Wojna narodowa, popularna, miała mu nawet przeprowadzenie tej reformy, złamanie dawnych przesądów ułatwić.

Polska czytaj dalej

Zamoyski panem położenia wśród bezkrólewia (1587-1588) cz. II

Prusy i Litwa trzymały się na uboczu i na zwycięzcę czekały. Dla Zamoyskiego była to już ostatnia chwila do stanowczego, płodnego w błogie skutki występu. W krwawej bitwie mógł wielki kanclerz i hetman pokonać od jednego zamachu nie zwolenników innego na tron polski kandydata, ale zwolenników wieczystej anarchii, a korzystając ze zwycięstwa mógł pozbawić ich przy elekcji głosu, urzędów, zaszczytów i majątków, mógł siebie lub kogo innego królem ogłosić i jeżeli już dziedziczności dynastii nie przeprowadzić, to przynajmniej podyktować zupełną sejmu i rządu reformę, złamać zgubne ustawy z roku 1573, które inaczej nie dały się uchylić, a najżywotniejsze siły narodu w zgniłej trawiły gorączce. Zamoyski podjął walkę ale nie odważył się podnieść jej w imię porządku i władzy, podniósł ją w imię swego kandydata na tron polski: Zygmunta, królewicza szwedzkiego, którego też królem polskim ze swoim stronnictwem ogłosił. Zborowscy odpowiedzieli wyborem Maksymiliana, arcyksięcia austriackiego. Rozpoczęła się wojna, w której Maksymilian pobity przez Zamoyskiego na głowę pod murami Krakowa i pod Byczyną na Śląsku i pojmany, tylko zrzeczeniem się kandydatury do tronu polskiego wolność swoją okupił. Zwyciężył więc Zygmunt, ale pacta conventa i jednomyślność na sejmach nie doznały najmniejszego uszczerbku. Umiał Zamoyski staczać zwycięskie bitwy, ,ale kiedy i kogo miał zwyciężać, nie wiedział. Anarchiści wyszli cało z zawieruchy, otrzymali przebaczenie: łaskę, odnieśli tym samym rzeczywisty tryumf, a projekta wniesione poniewczasie przez Zamoyskiego na najbliższych sejmach, aby porządek elekcji obmyślić i stanowienie uchwał sejmowych większością głosów przeprowadzić, upadły zupełnie dla braku wymaganej jednomyślności.

Polska czytaj dalej

Nowy ruch szlachty – ciąg dalszy

Na nieszczęście zmysł prawniczy nie jest jeszcze zmysłem politycznym, który jasno widzi położenie, chwyta środki zaradcze, a do ofiar osobistych czynną przykłada rękę. Nauka prawa rzymskiego dobrze pojęta z zasadą swoją, że panujący stoi ponad prawem, mogła była wprawdzie wpłynąć zbawiennie na umysły szlachty, ale ogół tej szlachty zadawalając się wykształceniem encyklopedycznym, nie wnikał dość głęboko w naukę prawa rzymskiego, jak to czyniła młodzież arystokratyczna XV wieku, ażeby dojść do przekonania, że siła rządu jest zasadniczą prawa i państwa starożytnego podstawą. Z literatury greckiej i rzymskiej przyswajano sobie o wiele łatwiej pojęcia i frazesy o wolności i równości obywatelskiej niż pojęcia obowiązku i posłuszeństwa dla władzy, wybierano tylko to, co do wyrozumowania ówczesnego kierunku szlachty mogło z łatwością posłużyć, niewolą istniejącą w Rzymie i Grecji usprawiedliwiano gnębienie polskiego chłopa równością obywatelską w Sparcie, Atenach i Rzymie uzasadniono nienawiść swoją ku możnowładztwu. Niedoświadczona, w życiu politycznym niedojrzała, szła jednak szlachta polska z łatwością na lep mądrzejszych od niej możnowładców i popierała ich zarówno we wzajemnych zapasach, jako też w opozycji do króla, którą panowie zręcznie umieli rozdmuchać.

Polska czytaj dalej

Niewola wiejskiego ludu

Trzecim hasłem wewnętrznego upadku stała się niewola wiejskiego ludu. Zniknęły już resztki samorządu, jakim niegdyś lud w swoich osadach się cieszył. Sroga samowola panów, drobnych królików, go wysysa i gniecie, pańszczyzna nie ma granic, krew o pomstę nie woła, prawo odmawia opieki, zbiegłego kmiecia ściga i dochodzi szlachcic jako swą rzecz, jako niewolnika. Dotychczas zbiegał kmieć na szerokie kolonie zakładane na Rusi, ale teraz z tych kolonii właśnie najsroższy rozpoczyna się ucisk. Kolonie ruskie panom i szlachcie polskiej olbrzymie przynoszą dochody, rodzi się żądza dostatków, bogactw, nie znająca miary, przechodząca w plantatorską zaciekłość, prowadząca do gwałtownego znoszenia przyrzeczonych tak niedawno swobód. Chłop ucieka dalej i dalej na wschód, do Kozaczyzny. Kozaczyzna potężnieje i rośnie. Patrzy na to szlachta, patrzy na te tłumy wolnego chłopstwa, patrzy na te obszerne, żyzne, a odłogiem dotychczas leżące przestrzenie i oblicza dochody, jakie by z nich można wyciągnąć, gdyby tę swawolną rzeszę udało się w poddaństwo ugiąć. Rozpoczyna się w tym kierunku parcie coraz to silniejsze i bezwzględniejsze. Zanim ono jednakże dopiąć mogło swojego celu, morze krwi musiało popłynąć. Chłop polski, który się spod ucisku wydobył i zbiegłszy na Ukrainę, zruszczył się, przeszedł na łono Kościoła wschodniego i w wielkiej, wojowniczej społeczności kozaczej zasmakował wolności – drogo postanowił ją sprzedać.

Polska czytaj dalej

Zgubny system Zygmunta

W niczym jednakże zgubny system Zygmunta tak nie zaszkodził w Polsce, jak w sprawie pruskiej. Pozostawieni w roku 1466 w Prusach Wschodnich Krzyżacy, chociaż zupełnie bezsilni, nie mogli jednak zapomnieć dawniejszej swojej świetności i niemieckiej buty, oglądali się na Niemcy, cesarza i papieża, wzbraniali składać hołdu i nieustanne Polsce gotowali kłopoty. Były to jednak ostatnie porywy zapowiadające ich niechybny upadek, a za Zygmunta rozstrój wewnętrzny Zakonu takie już przybrał rozmiary, ludność pruska tak głośno za panowaniem polskim się oświadczała, że Polska tylko gotowy owoc zerwać z drzewa potrzebowała. W roku 1510 umarł wielki mistrz Fryderyk saski, wybrano siostrzeńca Zygmuntowego, urodzonego z siostry jego Zofii, Albrechta Brandenburczyka. Był to niebezpieczny wybór, który Zakonowi pomoc sąsiedniej i wrogiej nam zawsze Brandenburgii zapewnił i nawzajem znaczenie jej wzmagał. Zygmunt jednakże po niejakim wahaniu przepuścił z wojskiem do Prus Alberta, chociaż mu hołdu nie złożył. Po długich sporach wybuchła też w roku 1520 wojna z Zakonem, w całej Polsce i Prusiech od dawna oczekiwana, popularna, na którą sejm po sejmie olbrzymie uchwalał podatki, a oręż polski zaraz w pierwszym roku do bram nowej stolicy Krzyżaków, Królewca, dotarł. Pomimo tego, że król zbyt wielkiej nie rozwinął energii, położenie Alberta stało się rozpaczliwym, książęta pomorski i meklemburski, król Danii zawarli z Zygmuntem w roku 1524 przymierze, papież i cesarz, widząc, że w Prusiech przyjmował się świeżo wówczas wybuchły protestantyzm i w Zakonie gorliwych zwolenników znajdował, odwrócili od Alberta przyjazne mu dawniej oblicze. Obsaczyli go ściśle naokół Polacy, zniszczyli nadciągające z Brandenburga posiłki pod Gdańskiem, potrzeba jeszcze było wytrwać krótką chwilę, a niebezpieczne gniazdo krzyżackie byłoby samo upadło. Dla osiągnięcia takiego celu, dla załatwienia najżywotniejszej dla Polski sprawy, należało wszystkich sił użyć, należało wytrwać za wiekopomnym przykładem Łokietka, Jagiełły i Kazimierza Jagiellończyka. Byłaby Zygmuntowi przebaczyła historia i utratę Smoleńska, i ustępstwo zrobione Habsburgom, gdyby wiedziała, że owocem tych ustępstw było wcielenie Prus i ostateczne złamanie Zakonu i tej niemieckiej przewagi, której chorągiew Zakon w samym wnętrzu Polski i Litwy podnosił.

Polska czytaj dalej

Złota wolność – kontynuacja

Nie potrzeba dodawać, że podobny ustrój polityczny, krępujący ,,króla”, a jeszcze więcej krępujący „sejm”, na to był tylko stworzonym, ażeby te dwie magistratury nawzajem się zawsze neutralizowały i do żadnego rządu, jako czynnika krępującego wolność szlachecką, nie doprowadziły. Żeby przynajmniej każde województwo tworzyło rzeczywiście dobrze uorganizowane państwo i swój rząd posiadało, ale na sejmiku wojewódzkim wszystko znowu stanowiła jednomyślność, a tak jeden szlachcic udaremnić mógł uchwałę sejmiku, a tym samym i sejmu.

Polska czytaj dalej

Zmiana podstaw wszystkich stosunków, praw i obowiązków publicznych

Złamano przede wszystkim dawniejszą odrębność stanów, odjęto im polityczne znaczenie i stworzono pojęcie obywatelstwa. Odtąd każdy mieszkaniec wielkiego królestwa bez względu, czy z powołania był duchownym, czy mieszczaninem, wieśniakiem, szlachcicem, wiedzieć miał, że przede wszystkim jest obywatelem państwa, które o nim ma prawo bezwzględnie stanowić i które mu, nie zaś jego stan, użycza najwyższej opieki i pomocy. Sejm polski nie był jak inne parlamenty zagraniczne reprezentacją kilku oddzielnych stanów, ale był reprezentantem całego narodu i państwa.

Polska czytaj dalej

Zniechęcenie do historii

A cóż powiedzieć o tym dość częstym argumencie, że ludzie dojrzali, z wyrobionym sądem, mogą prawdę historyczną czytać i powinni, ale młodzież… nigdy! Więc ta młodzież ma dojrzewać na fałszu, na sztucznym rozwijaniu w niej uczucia ze szkodą rozwagi i rozsądku, a dopiero przeszedłszy taką szkołę, ma być dopuszczona do dziejowej prawdy! Więc za mało kosztowało nas doświadczenie, więc nie wiemy, do czego doprowadzał ów rozbrat pomiędzy młodzieżą a ludźmi rozwagi, że młodzież, głucha na głos doświadczonych wodzów, szła na lep ludzi, którzy ją – nieraz w dobrej, nieraz też i złej wierze – do każdego nierozważnego kroku umieli pozyskać. Jeżeli kto, to właśnie młodzież powinna karmić się prawdą, o ile tylko wykształceniem swoim objąć ją potrafi i zdoła. Dzieciom nie można oczywiście tłumaczyć stosunków prawnych lub ekonomicznych, bo ich nie pojmą, ale w tym, co się im podaje, nie powinno być nigdzie czułostko- wości, nieprawdy, przesady. Młodzież dorastająca, rozwinięta, tylko na całej, ale na całej prawdzie historycznej może i powinna dojrzewać.

Polska czytaj dalej

Zygmunt August

Wiedziała szlachta, że nie Zygmunt Stary będzie tym królem, który się na wielki zamach odważy i reformy dokona. Wszystkie jej nadzieje skierował za to ku sobie miody Zygmunt August,1 już za życia ojca w roku 1530 królem i następcą obrany. Znano jego niepospolite wykształcenie, wiedziano, że się uczonymi, a mianowicie najgorliwszymi zwolennikami reformacji chętnie otacza i w dysputy religijne zapuszcza, nikomu nie było tajnym, że się spod wpływu matki, znienawidzonej powszechnie Bony zupełnie wydobył, a jego upór, okazywany od dzieciństwa w najdrobniejszych sprawach, uważano za zapowiedź siły charakteru i woli, za zapowiedź energii w przeprowadzeniu wielkich planów, do jakich go przeznaczyła szlachta. Plany te przebijały się tylko w mglistych zarysach, sformułowanie ich, postawienie i dokonanie, wszystko pozostawiono młodemu królowi. Odzywały się już na sejmach gło- i Zygmunt August, syn Zygmunta Starego i Bony, ur. 1520 r., obrany królem 1 koronowany r, 1530, wstąpił na tron r, 1548, umarł r. 1572, Żony miał trzy:

Polska czytaj dalej

Zygmunt III i jego polityka wobec Szwecji cz. II

Pragnął Zygmunt absolutnej władzy, ale ważniejszą dla niego sprawą była polityka jego osobista szwedzka, która do jawnej popchnęła go zdrady. Do takiej zdrady nie mógł się nakłonić Zamoyski, który w mieszaniu się w sprawy szwedzkie żadnej nie widział korzyści, a w związaniu się z Austrią widział nie bez podstawy ujmę niezawisłości Polski i temu przekonaniu od początku swojego zawodu z niezachwianą się stałością poświęcał. Odepchnął więc Zygmunt Zamoyskiego, a z nim wszystko, co w narodzie odznaczało się talentem, zasługą i patriotyzmem, nie przestał jednak myśleć o absolutnej monarchii. Zdawało mu się, że tego celu dopnie, a polityce swej zagranicznej nie przeszkodzi, jeśli się otoczy, jeśli na krzesła senatorskie wysunie mierności, ludzi płytkiego sądu i słabego umysłu, którzy by nie swojej zasłudze, ale wyłącznie względom królewskim zawdzięczali swe stanowisko i wygodnie na każdą stronę dawali się nakręcić. Szukał król mierności, szukał takich osobliwie ludzi, którzy około mężów wybitniejszych się obracali, a zwabiając ich ku sobie, schlebiając łatwo próżności, przeciw dawniejszym opiekunom i mistrzom ich z największą radością posuwał i burzył. Doznawali tego z kolei Zamoyski, Jan Karol Chodkiewicz, Krzysztof Radziwiłł, a nawet mąż tak nieposzlakowanego patriotyzmu i poszanowania władzy królewskiej, jak Stanisław Żółkiewski, któremu intrygi knowane przez zauszników dworu i odstępstwa najbliższych przyjaciół życie cierniową oplotły koroną. Zdawało się królowi, że sę podniesie, jeżeli cały naród poniży. Nigdy jednak to na wskroś anarchiczne postępowanie Zygmunta nie wystąpiło w tak jaskrawym świetle, nigdy tak strasznie nie przyczyniło się do zguby narodu, jak na pamiętnym sejmie z roku 1589. Zjechał nań opromieniony zwycięstwem odniesionym pod Byczyną Zamoyski, a korzystając z przyjaznej chwili postawił wniosek, aby uchwały sejmowe zapadały większością głosów. Był to pierwszy krok prowadzący Polskę na drogę porządku i ładu, pierwszy warunek dalszej jakiejkolwiek naprawy, ale któż mu się sprzeciwił? Nikt inny jeno sam król, to nieme diablę, które ze Szwecji przywieźli. Zbliżył się do Zygmunta Opaliński, w. marszałek koronny, nienawidzący Zamoyskiego dla jego zasług i sławy. Zagrawszy zręcznie na tej strunie, jego to najpierw Zygmunt przeciw Zamoyskiemu dla siebie pozyskał. Zamoyski w całym narodzie za sobą miał większość, przeprowadzenie głosowania większością głosów na sejmie oddawało mu w rękę legalną władzę, czyniło go, że tu dzisiejszego użyjemy wyrażenia, parlamentarnym ministrem. Do tego nie mógł Zygmunt dopuścić, opozycja więc Opalińskiego obaliła zbawienny Zamoyskiego projekt, wywołała uznanie jednomyślności, na zasadzie której jeden obałamucony lub przekupiony poseł wywrócić mógł najzbawienniejszy, przez cały sejm popierany wniosek.

Polska czytaj dalej

Zygmunt III i jego polityka wobec Szwecji

Do przeprowadzenia tej naprawy była to już ostateczna chwila. Zarówno król z jezuitami, jako też Zamoyski i jego silne stronnictwo zgadzali się na to, że trzeba utrwalić monarchię, sprężysty rząd zbudować i anarchii sejmowej położyć koniec. Znikło już dawne możnowładztwo, wszelkiej reformie stojące oporem, powstawało nowe pokolenie szlachty w szkołach jezuickich z pojęciami monarchicznymi oswojonej, dobijającej się stanowiska osobistą zasługą, w szkole Batorego i Zamoyskiego przyzwyczajonej do wojennej i politycznej karności. To pokolenie należało królowi ku sobie przyciągnąć, a opierając się na ludziach prawdziwego talentu i wyższego charakteru, jakich nie brakło, stworzyć z nich nieprzepartą falangę silnych królewskich rządów. Potrzebował Zygmunt III zebrać jedynie gotowe owoce krótkiej, ale zbawiennej Batorego pracy, ale na nieszczęście uczynił właśnie wszystko, aby je zepsuć i zmarnić. Tylko przez stanowcze poparcie interesów całego narodu, przez rozwiązanie wielkich zadań polityki narodowej, wznosiły się nowożytne monarchie. Tylko wówczas zgadzały się narody na uszczuplenie swych wolności, jeśli na czele swoim widziały królów, którzy do wielkich, popularnych celów umieli je poprowadzić. Tylko też przez to mógł Zygmunt III silne rządy królewskie przywrócić, a nawet absolutną władzę zbudować, gdyby się był oparł na zdrowych żywiołach, które się około Zamoyskiego skupiły, gdyby Zamoyskiego pierwszym swoim ministrem uczynił, a korzystając z jego doświadczenia i talentu, dla dobra narodu widocznie i skutecznie postępował i działał.

Polska czytaj dalej