Zygmunt III i jego polityka wobec Szwecji cz. II

Pragnął Zygmunt absolutnej władzy, ale ważniejszą dla niego sprawą była polityka jego osobista szwedzka, która do jawnej popchnęła go zdrady. Do takiej zdrady nie mógł się nakłonić Zamoyski, który w mieszaniu się w sprawy szwedzkie żadnej nie widział korzyści, a w związaniu się z Austrią widział nie bez podstawy ujmę niezawisłości Polski i temu przekonaniu od początku swojego zawodu z niezachwianą się stałością poświęcał. Odepchnął więc Zygmunt Zamoyskiego, a z nim wszystko, co w narodzie odznaczało się talentem, zasługą i patriotyzmem, nie przestał jednak myśleć o absolutnej monarchii. Zdawało mu się, że tego celu dopnie, a polityce swej zagranicznej nie przeszkodzi, jeśli się otoczy, jeśli na krzesła senatorskie wysunie mierności, ludzi płytkiego sądu i słabego umysłu, którzy by nie swojej zasłudze, ale wyłącznie względom królewskim zawdzięczali swe stanowisko i wygodnie na każdą stronę dawali się nakręcić. Szukał król mierności, szukał takich osobliwie ludzi, którzy około mężów wybitniejszych się obracali, a zwabiając ich ku sobie, schlebiając łatwo próżności, przeciw dawniejszym opiekunom i mistrzom ich z największą radością posuwał i burzył. Doznawali tego z kolei Zamoyski, Jan Karol Chodkiewicz, Krzysztof Radziwiłł, a nawet mąż tak nieposzlakowanego patriotyzmu i poszanowania władzy królewskiej, jak Stanisław Żółkiewski, któremu intrygi knowane przez zauszników dworu i odstępstwa najbliższych przyjaciół życie cierniową oplotły koroną. Zdawało się królowi, że sę podniesie, jeżeli cały naród poniży. Nigdy jednak to na wskroś anarchiczne postępowanie Zygmunta nie wystąpiło w tak jaskrawym świetle, nigdy tak strasznie nie przyczyniło się do zguby narodu, jak na pamiętnym sejmie z roku 1589. Zjechał nań opromieniony zwycięstwem odniesionym pod Byczyną Zamoyski, a korzystając z przyjaznej chwili postawił wniosek, aby uchwały sejmowe zapadały większością głosów. Był to pierwszy krok prowadzący Polskę na drogę porządku i ładu, pierwszy warunek dalszej jakiejkolwiek naprawy, ale któż mu się sprzeciwił? Nikt inny jeno sam król, to nieme diablę, które ze Szwecji przywieźli. Zbliżył się do Zygmunta Opaliński, w. marszałek koronny, nienawidzący Zamoyskiego dla jego zasług i sławy. Zagrawszy zręcznie na tej strunie, jego to najpierw Zygmunt przeciw Zamoyskiemu dla siebie pozyskał. Zamoyski w całym narodzie za sobą miał większość, przeprowadzenie głosowania większością głosów na sejmie oddawało mu w rękę legalną władzę, czyniło go, że tu dzisiejszego użyjemy wyrażenia, parlamentarnym ministrem. Do tego nie mógł Zygmunt dopuścić, opozycja więc Opalińskiego obaliła zbawienny Zamoyskiego projekt, wywołała uznanie jednomyślności, na zasadzie której jeden obałamucony lub przekupiony poseł wywrócić mógł najzbawienniejszy, przez cały sejm popierany wniosek.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>