Zygmunt III i jego polityka wobec Szwecji

Do przeprowadzenia tej naprawy była to już ostateczna chwila. Zarówno król z jezuitami, jako też Zamoyski i jego silne stronnictwo zgadzali się na to, że trzeba utrwalić monarchię, sprężysty rząd zbudować i anarchii sejmowej położyć koniec. Znikło już dawne możnowładztwo, wszelkiej reformie stojące oporem, powstawało nowe pokolenie szlachty w szkołach jezuickich z pojęciami monarchicznymi oswojonej, dobijającej się stanowiska osobistą zasługą, w szkole Batorego i Zamoyskiego przyzwyczajonej do wojennej i politycznej karności. To pokolenie należało królowi ku sobie przyciągnąć, a opierając się na ludziach prawdziwego talentu i wyższego charakteru, jakich nie brakło, stworzyć z nich nieprzepartą falangę silnych królewskich rządów. Potrzebował Zygmunt III zebrać jedynie gotowe owoce krótkiej, ale zbawiennej Batorego pracy, ale na nieszczęście uczynił właśnie wszystko, aby je zepsuć i zmarnić. Tylko przez stanowcze poparcie interesów całego narodu, przez rozwiązanie wielkich zadań polityki narodowej, wznosiły się nowożytne monarchie. Tylko wówczas zgadzały się narody na uszczuplenie swych wolności, jeśli na czele swoim widziały królów, którzy do wielkich, popularnych celów umieli je poprowadzić. Tylko też przez to mógł Zygmunt III silne rządy królewskie przywrócić, a nawet absolutną władzę zbudować, gdyby się był oparł na zdrowych żywiołach, które się około Zamoyskiego skupiły, gdyby Zamoyskiego pierwszym swoim ministrem uczynił, a korzystając z jego doświadczenia i talentu, dla dobra narodu widocznie i skutecznie postępował i działał.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>